Właśnie siedzę sobie w Macu, musiałam wybyć z domu bo niby teraz jestem na egzaminie do którego nie zostałam dopuszczona:/ Facet uwziął się i nie chciał mi zaliczać ćwiczeń. Ciągle mu coś nie pasowało. Normalnie porażka. Nocy mi nie starczało, żeby sobie z tym poradzić:/ jeszcze godzinka i mogę się zbierać do domu. W piątek HP w kinach, a ja spłukana i musze poczekać do 23 lipca na kasę. Za to w ostatni weekend lipca na działkę jadę ze znajomkami. Szukam jeszcze jakiś facetów do zabrania ze sobą :)
Wczoraj byłam na cashflow i pierwsza zakończyłam wyścig szczurów, a potem całą grę. Jestem normalnie dumna, tym bardziej, że nie grałam z początkującymi. W sali było duszno i potem cały wieczór bolała mnie głowa, co zaowocowało tym, że zasnęłam już po 22.
Przedwczoraj napisałam do pewnego biura podróży w sprawie praktyk, okazało się też że szukają kogoś na stanowisko. Kazali mi przysłać CV, fajnie by było gdyby mnie przyjęli nie tylko na praktyki. Fajna taka praca z ludźmi i katalogami z miejscami, gdzie chciałabym pojechać :)
Dobra ja narazie schodzę bo nie wychodzi mi to pisanie. Te zdania jakieś takie nieskładne i w ogóle treść jest straszna.
Nastrój:
tagi:
Wczoraj wieczorem pękła nam rura w piwnicy i do późna rodzice siedzieli i wylewali wodę, żeby nie zalało jej bardzo. Przyszedł jakiś facet, uszczelnił rurę i kazał czekać do rana, żeby ją naprawić. Jako, że rodzice szli do pracy, wszystko spadło na mnie. Musiałam wstać o 7:30 bo o 8 mieli przyjść, ale przyszli oczywiście o 8:20. Posiedział facet z 30 minut i pojechał mówiąc, że ok 10-11 przyjedzie i albo będą naprawiać albo bardziej uszczelnią. W między czasie zdąrzyłam iść na rynek po ogóreczki do kiszenia. Po 10 przyszli panowie i do 12 siedzieli i naprawiali te rury. Piwnica i tak jest cała mokra.
Jejku, jakie bzdury napisałam. Czy ktoś to w ogóle przeczyta?
Schodząc na nieco inny temat, dzisiaj odezwał się ON. Ale w sumie taki dość nieobecny był jak ze sobą pisaliśmy. Brakuje mi tych wielogodzinnych rozmów, śmiechów, żartów i tej radości. Brakuje mi nas, takich jakimi byliśmy jeszcze kilka miesięcy temu. Może to ja się zmieniłam, może to ON. Może to świat się zmienił. Moje serce ma ochotę wyskoczyć z piersi i uciec stąd. Gdyby mogło, to wyskoczyłoby z piersi, pojechało do niego i prosto w jego cudne oczy powiedziało: Kocham Cię. Ale nie zrobi tego. Ja też tego nie zrobię. Wiem, że mnie odrzuci. Kiedyś napomknęłam coś o tym, że mi na nim zależy. A ON w odpowiedzi powiedział, że mówię o tym jemu, bo tak jest prościej. Nie mam komu tego powiedzieć i trafiło na niego, a powinnam sobie kogoś znaleźć. Czemu to wszystko jest takie niedorzeczne? Mam dość. Poddaję się.
Edit: Tak sobie siedzę i zamulam przy piosenkach Westlife. Oni są chyba wieczni. Mimo, że słucham niektóre kawałki chyba już ponad milionowy raz, brzmią tak samo cudownie jak za pierwszym razem <3
Btw. ON poszedł sobie bez słowa. Myślę, że na tym zakończyła się nasza znajomość. Mam zamiar uznać, że nigdy go w moim życiu nie było.
Nastrój:
tagi:
Dziś byłam na moim pierwszym spotkaniu Cashflow. Było naprawdę miło. Mam zamiar uczęszczać na spotkania klubu Cashflow. Pewnie nie wiecie co to Cashflow. Zapraszam do wujka Google. :)
Oczywiście jak co dzień, miałam spięcie z rodzicami. Zaczęło się od matki, która jest strasznie pazerna na kasę, bo sama sobie nie potrafi poradzić by mieć jej więcej i tylko liczy na ojca. Po chwili włączył się ojciec, że niby nic nie robię tylko siedzę w internecie:/ No tak, siedzę w internecie ale jeśli mam coś zrobić to zawsze robię i wywiązuję się z moich obowiązków. "Nie masz żadnych ambicji"-usłyszałam. Może i nie mam, ale to wywodzi się z tego, że nie mam jeszcze celu w życiu. Wiem, że czas już jakiś obrać, ale ja na prawdę nie wiem co chcę robić w przyszłości, kim być.
Na dziś chyba wystarczy tego paplania.
Dziękuję Dziewczyny za wsparcie pod ostatnią notką :)
Nastrój:
tagi:
Dni robią się coraz krótsze. Pogoda jest beznadziejna i są niby wakacje. No właśnie "niby". Sesja letnia się skończyła, ale jeszcze jeden egzamin przede mną i kupa roboty z zaliczaniem ćwiczeń i innych pirdół. Kto ku*wa wymyślił studia?! Czasem mam tego serdecznie dość. Staram się nie stresować tym, że mogę nie zaliczyć roku, bo każdemu może się zdarzyć, tym bardziej, że przez miesiąc nie było mnie na zajęciach bo miałam nogę w gipsie, a na zajęcia dojeżdżam ok. 40km. A ze względu na kiepski stan PKS-ów, nie zmieściłabym się z moją nogą w autobusie. I tak oto wszyscy zaliczenia zostawili mi na koniec semestru i wyszła z tego jedna wielka dupa.
Inną dziedziną życia, którego nie mam jest miłość.
Minęło mianowicie już 7 miesięcy odkąd rozstałam się z moim facetem. Wróć. Minęło mianowicie już 7 miesięcy odkąd rzucił mnie mój były facet. I dobrze. Wyprzedził mnie raptem o pare sekund. Wredna świnia. Okłamywał mnie, zdradzał, wykorzystywał i zabawiał się mną. Krzyżyk na drogę. Żal mi Ciebie chłopie. Ale ja się na nikim za to odgrywać nie będę. Za dobra jestem. Nie wykorzystuję i nie krzywdzę ludzi. Przynajmniej świadomie.
A co teraz z miłością? Nie przestałam w nią wierzyć. Jest pewien facet. Świetny facet. Jednak, jest pewne ale... Jesteśmy narazie tylko przyjaciółmi. Niedawno odezwała się jego była. Jest zaręczona, ale ma wątpliwości czy z odpowiednim facetem. Mają się niedługo spotkać. On mówi, że nie będzie niszczył jej związku... Ale sami wiecie jak to jest gdy się kogoś kocha. No cóż, a mi... A mi pozostaje tylko czekać na rozwój sytuacji...
Koniec tych bredni. Musze zostawić coś na resztę mojej egzystencji.
Nastrój:
tagi:

Szablon wykonała Sué, dla Chocolate Shop.
Zdjęcie zaś pochodzi z tej strony.